ACT jest dla mnie pewnego rodzaju sposobem postrzegania rzeczywistości.
Jednym z moich ulubionych – bo da się według niego żyć.
Kiedy piszę, że „da się według niego żyć”, mam na myśli bardzo konkretne rzeczy:
cenię sobie życie w zgodzie z wartościami. Wiem, jak bardzo życie potrafi ich potrzebować i jak bardzo potrafi się rozsypać, kiedy w porę nie powiemy: „..uj z tym”.
z drugiej strony ACT wcale nie ociepla wizerunku bezradności – raczej ją nazywa i stawia między drogą DO Wartości a OD Wartości, tyle
z trzeciej strony uczył mówić: „no odjebaeś, misiu” – i brać za to odpowiedzialność.
Idźmy dalej
To, co najbardziej ekscytuje mnie w Akademii ACT, to możliwość połączenia trzeciej fali terapii behawioralnych z tym, z czego sam wyrastam: procesami dramowymi, parateatralnymi i dramaterapeutycznymi.
Na styku tych światów zamierzam robić wprowadzenie do ACT osobom, z którymi pracuję – tak, żeby można było ACT doświadczać, a nie tylko o nim posłuchać. Bo o ACT można zrobić prezentację, streścić rozdział z książki, opowiedzieć kilka mądrych cytatów. Prawdę mówiąc, średnio rozgarnięty człowiek jest w stanie to zrobić po jednym wieczorze z „Zrozumieć ACT”.
To nie jest moja wizja budowania historii uczenia się. Mnie interesuje coś innego: doświadczenie, (prze)życie, sprawdzenie w swoim ciele, głowie i relacjach.
Idźmy dalej
ACT kojarzy mi się najbardziej z… piciem espresso. Nie z wygenerowanym obrazkiem filiżanki, tylko z czasownikiem: pić espresso.
Espresso trudno się napić. Ze względu na jego istotę i fakt, że jest gęste, lepkie i mocne.
Nie da się go pić długo +/- 30 ml szybko stygnie…
Espresso od nas „czegoś wymaga”.
A przynajmniej powinno.
Ale chyba jeszcze trudniej jest nie pić espresso, kiedy raz się poczuło jego istotę
I tak samo mam z ACT-em.
A przynajmniej powinno.
Idźmy dalej, część ostatnia
Chcę, żeby osoby w Akademii ACT nie bały się pytać (zwłaszcza „głupio”), nie bały się błądzić, sprawdzać, zadawać niewygodnych pytań i nie ulegały autorytetom tylko dlatego, że ktoś „wie więcej”.
Bo w końcu to Ty będziesz siedzieć naprzeciwko swojego klienta, a nie ktoś inny. To Ty będziesz potrzebować odwagi i gotowości do uczenia się na własnym doświadczeniu.
Ktoś, kto nas uczy, może dać nam mapy, kompas, metafory i przykłady, ale nie przeżyje za nas ani jednej rozmowy w gabinecie.
Dlatego wierzę, że ACT trzeba najpierw przeżyć na własnej skórze, żeby potem móc zaprosić go do życia innych.
Stąd pomysł na #StudiaWartePrzeżycia




