Twórcze metody w resocjalizacji mogą dodać skrzydeł.
Trochę drżę, gdy czytam o „postawach dewiacyjnych”, „niedostosowaniu społecznym”, „utrwalonych wzorcach zachowań” i kolejnych skrótach, które próbują opisać młodego człowieka.
Nie dlatego, że diagnozy i język specjalistyczny są niepotrzebne. Są. Tylko łatwo pomylić mapę z terytorium.
I wtedy wraca pytanie: czy da się tam jeszcze zobaczyć człowieka?
W pracy z młodzieżą w MOW i MOS interesuje mnie właśnie ten moment. Nie „jak naprawić zachowanie”, tylko: jaką funkcję ono pełni, przed czym chroni, czego pomaga uniknąć, czego młody człowiek próbuje dzięki niemu dostać albo odzyskać?
Dlatego lubię dramę, metaforę, role, pracę z przestrzenią i doświadczeniem. One pozwalają czasem ominąć gotową odpowiedź i zobaczyć kawałek historii, który wcześniej był schowany pod etykietą.
Często używam mitu o Ikarze. Nie po to, żeby opowiadać młodym ludziom, że mają latać ostrożniej. Raczej po to, żeby wspólnie sprawdzić: kto zbudował skrzydła, kto ustalił zasady lotu, czego Ikar chciał i co było dla niego naprawdę ważne.
Twórcza resocjalizacja nie polega dla mnie na zrobieniu z człowieka kogoś innego. Bardziej na stworzeniu warunków, w których może zobaczyć więcej możliwych ruchów niż te, które znał do tej pory.
Człowiek przed etykietą. W gabinecie, w szkole, w MOW i MOS.
Jeżeli pracujesz z młodzieżą zagrożoną niedostosowaniem społecznym i chcesz porozmawiać o szkoleniu, warsztacie albo współpracy, napisz do mnie.
