Dorosłość nie jest materacem. Rzecz o wchodzeniu w dorosłość i terapii

Grupa terapeutyczna

Mógłbym napisać kilkanaście linijek o statystykach, emocjonalnych rollercoasterach i problemach osób wchodzących w dorosłość.

Tylko po co opisywać codzienność?

Może po to, żeby ją zmienić.

Od lat biorę na warsztat problemy dojrzewania. Podobno pomagam dobrać buty na drogę, pokazuję, jak wyjść z progu i jak przepakować pakiet startowy, gdyby ktoś go nie spakował, zapomniał albo zwyczajnie nie dostał.

Wchodzenie w dorosłość z mojej perspektywy bardziej przypomina wejście na szybszą bieżnię niż przekroczenie jednej magicznej granicy.

Dorosłość nie przypomina materaca, na który rekomendowałbym upadanie.

Z drugiej strony terapia też nie będzie materacem.

Raczej miejscem, w którym można sprawdzić: czy ja w ogóle chcę przeskakiwać przez te wszystkie płotki? Które są moje? Które ktoś ustawił przede mną? I w którą stronę chcę biec, jeśli przestanę przez chwilę patrzeć na cudzy tor?

Po co?

Żeby trochę bardziej być autorem własnego życia, a trochę mniej statystą w scenariuszu napisanym przez innych.

Jeżeli jesteś w tym miejscu i chcesz sprawdzić, czy psychoterapia może Ci się przydać, zobacz jak pracuję.