Są takie miejsca, o których głupio mi pisać „z dumą”,
bo od razu brzmi, jakbym zaraz miał odebrać statuetkę i podziękować mamie.
Więc bez statuetki. Jestem wykładowcą Akademii ACT.
I bardzo lubię to miejsce. Nie dlatego, że ma ACT w nazwie.
ACT w nazwie można mieć przecież wszędzie.
Lubię je dlatego, że psychoterapii nie próbuje się tam nauczyć wyłącznie z prezentacji, książki i siedzenia grzecznie przez osiem godzin.
Jest wiedza.
Jest nauka.
Ale jest też doświadczenie. Jest sprawdzanie na sobie, co działa.
Jest wchodzenie w relację.
Jest superwizja.
Jest uczenie się zauważania nie tylko tego, CO robi człowiek, ale też po co, w jakim kontekście i dokąd właściwie chce z tym swoim życiem iść.
Czyli trochę mniej:
„Proszę zapamiętać model ze slajdu 37”.
A trochę więcej:
„Dobra. A teraz zobaczmy, co się wydarzy, kiedy przed Tobą naprawdę usiądzie drugi człowiek”.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię kontekstualne podejście do psychoterapii.
Bo człowiek nie jest przypadkiem klinicznym do rozwiązania.
Jest człowiekiem w jakimś miejscu swojego życia.
A terapia ma się przydać właśnie tam.
A jeśli interesuje Cię sama Akademia, jej sposób pracy i szkolenie przyszłych psychoterapeutów, warto zajrzeć też tutaj:
https://www.akademiaact.com/
AKADEMIA ACT
