Zostałem arteterapeutą.
Lubię papierki wtedy, kiedy za papierkiem stoi coś, co naprawdę zmienia sposób pracy. Ten był właśnie taki.
Arteterapia dołożyła mi kolejny język do pracy z człowiekiem. Nie po to, żeby każdą rozmowę zamienić w rysowanie, tylko po to, żeby czasem ominąć miejsce, w którym słowa już niczego nie robią. Obraz, metafora, przedmiot, ruch czy ślad na kartce potrafią powiedzieć więcej niż bardzo poprawne zdanie.
To doświadczenie zostało ze mną w dramie, ACT i pracy z młodzieżą. Człowiek przed etykietą. Czasem także przed słowem.
