Bardzo lubię energię młodych ludzi, która manifestuje się w ich buncie. Zdarzają mi się czasem malutkie złośliwości wobec młodych umysłów które na pytanie “kim jestem…” odpowiadają „antyglobaliistą_ką” a zwłaszcza gdy ten antyglobalizm opiera się na ich iPhon’ach, Jordanach, kubeczkach ze Starbucks’a. Podobnie jest w przypadku Sigm pytaniem, kto im, samotnym wilkom, pierze majtki albo robi kanapki do szkoły. Wszakże nie od dziś wiadomo, kto stoi za prawdziwym Sigmą w ósmej klasie To z miłości i w ramach praktyki ćwiczeń z defuzją Dla mnie mogą być nawet kapibarami.
Wszakże – na mnie nadal niektórzy mówią “Kudlaty…;)”
Pan Kazimierz S.:
„Najbardziej mnie teraz wkürwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę.”
I coś w tym jest.
Swoją drogą, a raczej swoją drogę przez gimnazjum i liceum mógłbym opisać cytatem:
„Młodość jest jak te butelki, które rozwalaliśmy o ściany. Nie można ich skleić z powrotem, ale jest jeszcze szansa dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie ktoś, kto ułoży z nich witraże.”
Mam wrażenie, że dzięki szkołom trenerskim, terapeutycznym, terapiom i superwizjom ułożyłem sobie całkiem piękny witraż.
Wybaczcie, znowu będzie cytat:
„Nie ma skali na przyjaźnie, to jak alpejska lina.
To nie zaśnie, a na pasie karabińczyk nam zapina.
Razem idziemy wyraźnie jak Soprano rodzina.
Szczytami przez baśnie wszystkie gatunki kina
Idziemy na finał.
Nad nami niebo marzeń, pod nami smutków dolina, przepaść i mrok, zimna porażek kotlina.
Nieraz coś trzaśnie, gdy los kogo przeklina, zły piorun chlaśnie, spoliczkuje ciosem Korwina.
Nadzieja gaśnie jak jajecznica ścina.
Ale wtedy lina się napina i jak kotwica nas trzyma.
Hej, przyjaciele, dzięki za asekurację w czynach.”
Co prawda zdarza mi się słyszeć podczas pracy, że „tak nie wypada z młodzieżą”, „że tak nie można”.
Słyszałem też, że się nie znam, że jestem słabym trenerem i naj<nieme_ch>ujowszym terapeutą w Warszawie.
Zdarza mi się również słyszeć, że komuś nie podobają się moje metody pracy. Że dzisiaj chce się gotowych, najlepiej szybkich rozwiązań i odpowiedzi, recept, konkretów.
A ja, jak przystało na ADHD’owca, uwielbiam długo, z dygresjami, długim wstępem i kofeiną na wyciszenie w tzw. międzyczasie.
Z drugiej strony myślę, że musi być w tym troszkę nieprawdy
A przynajmniej tak twierdzi mój kalendarz, boooo aktualnie na terapię mam jedno miejsce, a warsztaty zaplanowane do końca 2025.
Wróćmy do złych chłopców – to oni nas najbardziej interesują.
Nie w sensie statystyk, kuratorskich raportów czy ministerialnych debat o „kryzysie męskości” czy „edukacji zdrowotnej”…
Bardziej w tym, jak wygląda ich rzeczywistość, za czym tęsknią, czego się boją, z jaką myślą zasypiają, a z jaką się budzą, w co grają, co oglądają, jakiej muzyki słuchają i co wpisują w Google, kiedy nikt nie patrzy.
Kiedy słucham „mądrości” wtłaczanych w nich o Sigmach, o tym, że prawdziwy mężczyzna nie okazuje emocji, nie potrzebuje nikogo i najlepiej mówi się o zarabianiu na kryptowalutach w wypożyczonym samochodzie i/lub wynajętym mieszkaniu, to widzę w tym więcej desperacji niż pewności siebie.
Kiedy na ich twarzach pojawia się cierpienie, gdy schodzimy na temat starego, który odszedł, albo matki, której nienawidzą, ale nadal za nią tęsknią, to nie potrzeba mi specjalistycznej wiedzy, żeby wiedzieć, że coś tu pękło, zanim zdążyło się dobrze uformować.
I z jednej strony widzę, jak świat im wciska, że mają być twardzi, niezależni, z chłodnym spojrzeniem i zrobić sześć zer. A z drugiej – jak siedzą ze mną w gabinecie albo na warsztatach i pytają, czy to normalne, że czują się samotni? Jak opowiadają o kumplu, który się zabił, i wszyscy mówią, że „nie wyglądał na takiego”. Jak pytają, dlaczego matka płacze w nocy, ale za dnia mówi, że „wszystko jest w porządku”.
I wtedy myślę sobie, że może ta etykietka “złego chłopca” to nie problem chłopców, tylko nasz.
Bo oni po prostu próbują przetrwać w rzeczywistości, którą im zostawiliśmy.
Bo może zamiast uczyć ich „bycia facetem”, trzeba by im najpierw pokazać, jak być człowiekiem.
Zakończę cytatem, który doprowadza mnie do Art. 190 KK:
„Trudne czasy tworzą silnych ludzi,
silni ludzie tworzą dobre czasy,
dobre czasy tworzą słabych ludzi,
a słabi ludzie tworzą trudne czasy.”
Jeżeli masz +35 lat i cytujesz ten tekst…
Mam dla Ciebie pewien ciąg przyczynowo-skutkowy.
Zakładając, że mamy coraz „trudniejsze czasy”, spójrz na powyższy cytat i przeczytaj, kto je tworzy.
Tymczasem zapraszam na Dariusz Bugalski. K3 – podcast o dobrym życiu
